Jak zwykle. Wszystko zależy od tego, czego oczekujesz. Jeżeli nastawiłeś się, żeby obejrzeć najnowsze, torowe Ferrari Pista, McLarena Sennę, Huracana Performante Spyder, Range Rovera Coupe czy nowe BMW M8 Gran Coupe Concept, no to faktycznie nie miałeś czego w Poznaniu szukać. Wszystko powyższe widziałem i podziwiałem w Genewie, a i tak wracałem do domu z rodzimego motor show z ogromną przyjemnością. Dlaczego? Powodów było kilka. Oto i one.

  • 1. Mercedes AMG Project One

    AMG Project One
    AMG Project One
    AMG Project One

    AMG Project One

Kurcze. Niezły szok. Tego auta nie było nawet w Genewie. Co prawda Project One debiutował już w tamtym roku we Frankfurcie, ale i tak w życiu bym nie pomyślał, że zawita do nas do Polski. Po pierwsze to ekstremalnie rzadki i abstrakcyjnie drogi wóz. Powstanie ich raptem 275 sztuk w cenie około 12 milionów złotych. Możesz mi wierzyć lub nie, ale kilka egzemplarzy trafi do Polski i to zapewne w różnych specyfikacjach. Auto, które sięgało mi do połowy uda wcale jak auto nie wygląda. Project One to po prostu statek kosmiczny, który stwarza wrażenie, jakby napędzany był energią atomową. W rzeczywistości wyposażony jest aż w 5 silników w tym jeden spalinowy o pojemności (uwaga!) 1.6. Ale to nie jest zwykłe 1.6. To jest 1.6 V6 z Formuły 1. Tak powtórzę to jeszcze raz. Centralnie mieszka tu 1.6 V6 z F O R M U Ł Y  J E D E N. Czujesz to? Owszem pojawiały się już koncepcyjne auta z silnikami F1, ale to ma mieć po pierwsze homologację drogową, a po drugie auto będzie zdolne do normalnej, wolnej jazdy po mieście. Do ilu RPM kręci się silnik u Ciebie w samochodzie? Do 7000? Bo tutaj kręci się do 13 500rpm i w połączeniu z silnikami elektrycznymi generuje ponad 1000KM. To auto to serio kosmos. Z pomocą lepkich Michelinów Pilot Sport Cup 2 auto ma się rozpędzać do 200 km/h w niecałe 6s. Abstrakcja. Nie przeszkadza mi nawet, że żywotność tego 1.6 V6 to ok. 50 000km, bo po pierwsze kompletnie mnie na to auto nie stać. Po drugie Mercedes w cenie auta wymieni Ci ten silnik na nowy, po takim przebiego. Zresztą przypuszczam, że nabywcy (w tym polscy), będą parkować Project One obok 15 jak nie 25 innych aut i przebieg nie będzie raczej problemem.

2. Restomody Krzyśka Hołowczyca na bazie Porsche 911 993 (aircooled heaven!)

1973 Carrera RS
1973 Carrera RS
1973 Carrera RS
1973 Carrera RS

Ogromna niespodzianka spotkała mnie na stoisku Michelin, na którym sam Krzysztof Hołowczyc pokazał mi auta, które buduje wspólnie z kolegą. Na pierwszy rzut oka wyglądały jak Porsche 911 2.7 RS z pierwszej połowy lat 70, ale to jednak trochę inna bajka. Pod pięknymi retro kształtami i pastelowymi kolorami kryją się dużo nowocześniejsze smaczki. Auta bazują na ostatniej 911 chłodzonej powietrzem (993). To są tego typu wozy, o jakich Krzysztof mógł tylko marzyć, kiedy był dzieckiem. Restomody to nowoczesne a zarazem klasyczne konstrukcje. Stary jak nowy – chyba tak najlepiej je zobrazować, bo z jednej strony patrzysz na auto, które wygląda jak klasyk, a z drugiej masz do czynienia z dużo nowszą technologią. W tym przypadku 300 koni generowane przez boksera nad tylną osią napędza raptem 1100-1150kg. Napęd przekazywany jest na tył za pomocą manualnej 5b skrzyni. Krzysztof mówi, że  „Samochody kochają suchą, piękną pogodę i słoneczko”, patrząc w kierunku wozów z ogromnym entuzjazmem. Widać, że poszło w nie masę serca. Kiedyś marzył, żeby dotknąć. Dzisiaj może do takiego auta wsiąść i czerpać kolosalną frajdę z jazdy. Nowoczesne RSy mogą jechać szybko, ale dostojna jazda w pięknym wnętrzu i z dobrym nagłośnieniem to to, co go najbardziej kręci za kierownicą tych świnek. Mocy przy tej masie jest aż nadto. Przy konstrukcji aut, zależało im bardzo, aby świetnie się prowadziły. Z pomocą przyszedł regulowany zawias Bilsteina oraz regulowane wahacze. Idea jest taka, że projekt wygląda jak auto z lat 70, a jest bardzo nowoczesnym samochodem sportowym. Do tego posiada oryginalny kolor z tamtych czasów. 50 lat temu na drodze musiało to wyglądać niesamowicie. Duck tail i szerokie biodra dopełniają retro stylówy w obydwu wozach. Sporo  tu elementów karbonowych, które przyczyniły się do niskiej masy. Wnętrze? Luksusowe, sportowe i eleganckie z nowoczesnymi akcentami. Nie dziwi mnie, że budowa takiego auta trwała aż półtora roku. Dopiero za 7 razem udało się uzyskać satysfakcjonujący Krzyśka dźwięk wydechu. Koła? to legendarne Fuchsy z oponami Michelin Pilot Sport 4, które zapewniają świetne osiągi. Wnętrze pachnie skórą. Jest GPS. Można połączyć telefon z blutufem. Jest nawet otwierany elektrycznie szyberdachem retro radio i nowoczesne nagłośnienie. Listwy wewnątrz auta, przypominają że samochody kiedyś były „metalowe”. Dawno nie widziałem takiego błysku w oku Krzysztofa, jak w momencie, kiedy prezentował mi wozy. Coś pięknego!

3. Jaguar XE SV Project 8

Jaguar XE SV Project 8
Jaguar XE SV Project 8
Jaguar XE SV Project 8

Niezwykle brutalna propozycja od Jaguara przeznaczona dla entuzjastów szybkiej jazdy oraz kolekcjonerów. Z ogromnego, pięciolitrowego silnika, doładowanego superczardżerem udało się tym razem wycisnąć aż 600KM, które przekazywane są na wszystkie cztery koła. Z pozoru Project 8 jest podobny do seryjnego XE, ale to konkstukcja 55mm szersza z tyłu i 30mm szersza z przodu. Irracjonalnie wielkie skrzydło generuje do 122kg docisku. Tak szybkiego Dżaga jeszcze nie było. Vmax? Ponad 320 km/h. A żebyś wiedział jak to brzmi!!! Zło straszne. Odpalili mi (poszukaj na fbfp) Cena? 150 000 GBP czyli po naszemu 720 000 zł. Dużo? Dla 300 osób widać nie aż tak dużo, bo wszystkie egzemplarze są już sprzedane.

4. Bentley Continental GT

Bentley Continental GT
Bentley Continental GT
Bentley Continental GT
Bentley Continental GT

Nie ma się co czarować. Nowy Continental GT wygląda po prostu obłędnie. Jest klasyczny a zarazem nowoczesny i seksowny. Stylistom udało się znaleźć złoty środek i stworzyć przepiękne auto. Do tego wnętrze…. Po prostu mega. Pod maską pracuje ogromne W12 o pojemności 6.0 litrów i mocy 635KM. Tym sposobem Bentley znów pokazuje środkowy palec w stronę downsizingu i elektryfikacji. Prędkość maksymalna? Łatwo zapamiętać. 333 km/h. Like a Boss!

5. Lineup GT od Porsche (GT3, GT3 RS, GT2 RS)

911 GT2
911 GT3 RS
911 GT3

Tego też nie uraczyłem w Genewie. Porsche Polska zestawiło obok siebie najnowsze GT3, jeszcze nowsze GT2 RS i naj naj najnowsze GT3 RS. Jak zapewne wiecie, to wręcz objawienie zobaczyć te auta obok siebie. Cholera wie, które lepsze. Z jednej strony GT3 jest już tak dobre, że ciężko wyobrazić sobie auto, które powoduje u kierowcy jeszcze większy wzwód. 500KM wyciągnięte żywcem z motorsportu, generowane przez wolnossący silnik w połączeniu z szybkim jak błyskawica PDK. Czy da się z tego silnika wycisnąć jeszcze więcej? Dowodem na to jest GT3 RS o mocy aż 520KM w kolorze Lizard Green. Ma tytanowy wydech, ma skrętną, tylną oś i będzie zarejestrowane jako prasówka, więc mam nadzieję, że będę w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy warte jest dodatkowych 200 000 zł. A między nimi dumnie napina mięśnie królowa Nordschleife czyli GT2 RS. Masy mięśniowej jest tu sporo, bo aż 700 koni. Silnik jest co prawda mniejszy niż w GT3/GT3RS, ale mamy tu do czynienie z podwójne doładowaną jednostką 3.8 Twin Turbo. Tak szybkiej i tak mocnej i tak drogiej 911 świat jeszcze nie widział. Około 12 sztuk porusza się już po polskich ulicach. Kupującym nie przeszkadzała metka z ceną 1 431 000 zł brutto i większość aut wyposażonych jest w opcjonalny pakiet Weissach, który odchudza auto o kilka dobrych kilogramów (+153 000 zł). Chłopaki z Porsche PL. Dobra robota!

6. Alpina B5 BITURBO Touring

Alpina B5 Biturbo Touring
Alpina B5 Biturbo Touring
Alpina B5 Biturbo Touring

Mam hopla na punkcie kombi już od czasów RS6, które na naszym rynku jest już kilka dobrych lat. Miłość do tego typu sylwetki pogłębiła się też ostatnio po kilku dniach z Panamerą Turbo Sport Turismo (jak to wygląda! Jak to jeździ!). No i teraz to. Trochę niepozorna ponad 600 konna Alpina, która po złożeniu siedzeń przewiezie 1700 litrów bagażu i to w abstrakcyjnym tempie. Idealna alternatywa do nowego BMW M5, które nie występuje niestety jako kombi. Bardzo godna propozycja dla szalonego ojca rodziny, który bezwzględnie przy każdym przyspieszeniu będzie doprowadzał swoje pociechy do mdłości.

7. BMW M5 i BMW i8 Roadster

BMW M5
BMW M5
BMW M5
BMW M5
BMW i8 Roadster

Nowe M5 zaprezentowano w wersji First Edition. Kolor nienajszczęśliwszy przynajmniej w tym oświetleniu. Najnowszego, rodzinnego potwora mogłem przetestować pod koniec tamtego roku na portugalskim torze Estoril.  Lało jak cholera, ale żyję. Auto zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie (poszukaj na YT #GCOS). Po raz pierwszy dla M dostajemy napęd na 4 koła, który możemy sobie rozłączyć i pohuliganić autem tylko z napędem na tył. Problem polega na tym, że przy aktywacji RWD wyłączamy wszystkie systemy. 600 koni i 750Nm na tylnej osi? To już trzeba ogarniać i mieć przy okazji stalowe jaja na wyposażeniu.

Zaraz obok M5 pojawiło się seksowne i8 Roadster. Jeżeli macie wątpliwość, to jestem ogromnym fanem i8. Może i ma ekologiczne wnętrze. Może i generuje dźwięk z głośników, ale tym się po prostu świetnie jeździ i na dodatek będzie wyglądać super świeżo nawet w 2030. Poziom atencji wśród przechodniów godny supercara. Teraz również w opcji top less w cenie od 700 000 zł. Kara za brak dachu? Tylko 60kg. Jedyne co będziecie musieli przemilczeć to odpowiedź na pytanie „Jaką masz pojemność silnika?” W i8 centralnie pracuje potężny motor o pojemności 1.5. Pamiętajmy, że to jednak hybryda o mocy 374KM a to spokojnie wystarcza do dynamicznej jazdy.

8. Dziewczyny 🙂

juuuhuuu
juuuhuuu
juuuhuuu

Jak co roku. Wiadomo. Dziewczyny w Poznaniu są najlepsze i nie ma znaczenia czy to Genewa, Frankfurt, Paryż czy Monako. Przy naszym skarbie narodowym wymiękają wszyscy!

#GCOS

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here