Przez wielu nazywany „matką wszystkich supersamochodów”, pozostaje od wielu lat największym, analogowym marzeniem petrolheadów wychowanych na NFSie. Non plus ultra. Nie znajdziesz w nim ABSu, kontroli trakcji, ani radia. Znajdziesz natomiast miejsce dla 3ch osób, gdzie kierowca siedzi centralnie, masę karbonu i wolnossący, centralnie położony, dwunastocylindrowy silnik  o mocy 627bhp. Silnik, co ciekawe, z napisem BMW. Widziałeś kiedyś McLarena P1 na ulicy? Ja widziałem raz pod hotelem nad Jeziorem Genewskim i to był kosmos. Natomiast szanse spotkania drogowej wersji F1 są praktycznie 6x mniejsze. To arcydzieło powstało w liczbie 64 sztuk, co pozwala z dumą użyć terminu „egzotyk”.

O F1 można, a nawet trzeba napisać dużo dłuższy wywód, bo to najszybszy i najdroższy wóz lat 90tych, który już wtedy był nieziemsko drogi w zakupie. Dzisiaj jego ceny to abstrakcja. Sięgają nawet kilkudziesięciu milionów złotych.

Bruce Weiner to jeden z tych gości, których przerosły koszta utrzymania auta. W poniższym materiale opowiada o tym, jak nie raz musiał przełykać ślinę, gdy usłyszał ile ma zapłacić za czynności serwisowe związane z super wozem.

Amerykański biznesmen nabył auto za 1 200 000 dolarów (4 392 000 PLN). Wiem, że to śmiesznie zabrzmi, ale przy dzisiejszych wycenach F1 to są groszki. Jego McLaren był świeżo po przeglądzie w fabryce, więc Bruce nie obawiał się za specjalnie o stan techniczny i dodatkowe koszta związane z samochodem. Co ciekawe McLaren wyjechał z fabryki srebrny, ale poprzedni właściciel zlecił fabryce przelakierowanie go na pomarańczowy. Koszt? 250 000GBP  (1 200 000 zł). Ale to nie było zwykłe lakierowanie. Samochód został rozebrany do ostatniej śrubki, a cały proces trwał 6 miesięcy. Sam Bruce twierdzi, oglądając zdjęcia z procederu, że faktycznie to była szalenie zaawansowana robota.

To był czas, kiedy McLarena nie można było wg opowieści Bruce’a kupić u dealera. F1 było sprzedawane bezpośrednio przez McLarenowe HQ i nie było też za specjalnie wyboru z serwisem. Do auta można było podłączyć komputer, który pomagał centrali diagnozować problemy zdalnie. Pierwsza taka inspekcja połączona z późniejszą wizytą inżyniera z UK odbywa się bezkosztowo. Chwila ulgi nie trwała jednak długo. Koszta związane z posiadaniem „ubercara” nadeszły niedługo później.

Okazuje się, że nieużywany McLaren również się zużywa. Bak paliwa musisz wymienić po 5 latach, to samo z oponami, gaśnicą, czy sprzęgłem, które wystarcza na 3-4k kilometrów lub 3 lata. Bruce zrobił szybką kalkulację, że bez jeżdżenia auto będzie go kosztowało nawet 50 000 USD rocznie (180 000 PLN). Bruce jeździł, ale nie po torze. Nie czuł się na siłach i nie miał potrzeby upalania i ścigania się McLarenem.

Po kilku miesiącach posiadania F1 i wożenia nim syna do szkoły Bruce dostał wycenę od serwisu McLarena. 250 000 USD (915 000 PLN). Okazuje się, że po trzech latach minął termin przydatności opon, których wymiana kosztuje 50 000 USD (183 000  PLN). Wymiana opon naturalnie w rozumieniu McLarena, czyli proces nieco inny od naszego wyobrażenia.

McLaren wyważa koła „bezpośrednio na samochodzie” w warunkach torowych z wyścigowym kierowcą za kierownicą, a pod każde koło ustawia się dodatkowo elementy zawieszenia. Koszt samych 17″ opon to tylko część wydatku, bo 7000 USD (25 620 PLN). Na resztę kwoty składają się:

  • wynajęcie toru (kilka tysięcy USD),
  • transport samochodu na tor i z powrotem do klienta (kilka tysięcy USD),  
  • wynajęcie kierowcy (1 000 USD | 3 600 PLN)
  • wynajęcie karetki na tor (1 000 USD | 3 600 PLN)
  • dodatkowe ubezpieczenia (5 000 USD+ | 18 300 PLN+)
  • obecność mechaników na torze (kilka tysięcy USD)

Wymiana zbiornika paliwa (wymieniamy raz na 5 lat) została wyceniona na 110 000 USD (402 000 PLN). Do tego dochodziły naturalnie koszty logistyki (USA to UK i z powrotem).

Wymiana gaśnicy, która pasuje idealnie do dziurki w Macu to koszt 800 USD (2900 PLN)

Lista wydatków ciągnęła się w nieskończoność. Bruce zdecydował rozstać się po roku z autem, tym bardziej, że w tym czasie samochód nie zyskał praktycznie na wartości. Dzisiaj? Obserwując ceny F1 na rynku, Bruce może powiedzieć tylko. Żesz FUCK.

*dodatkowe info. Jay Leno nie potrzebuje serwisu McLarena. Ma od tego ludzi, którzy wyciągają, remontują silnik i wymieniają zbiornik paliwa

**trzeba uważać na przednią szybę. Jej wartość to: 15 000 GBP (70 000 PLN)

***wartość układu wydechowego: 40 000 USD (146 000 PLN)

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here