Jeżeli zrobił na Tobie wrażenie wczorajszy debiut Lamborghini URUS z 4 litrowym V8 Twin Turbo od RS6/Continentala GT, to cofnijmy się dzisiaj o 3 dekady do czasów Rambo Lambo.

30 lat temu nie było prawdopodobnie bardziej szalonego auta na ulicach od Lamborghini LM002. Po pierwsze wyglądał z zewnątrz jak wojskowy wóz do rozpoznawania terenu i to nie bez powodu. Projekt powstał przecież z myślą o wojsku, a skończył jako ultra luksusowy i egzotyczny SUV. Po drugie napędzany był silnikiem wyjętym żywcem z arcy gwiazdy tamtego okresu. Z Lamborghini Kuntasza. Tak jest, pod maską tej przebrzydłęj poczwary mieszkał 12 cylindrowy motor o pojemności 5.2L z topowego superacara. To tak jakby dzisiaj Bugatti stworzyło SUVa z silnikiem od Chirona, który rozpędza się do 350 km/h i kosztuje wystarczająco dużo, żeby zachęcić szejków do zakupu. Czujecie to? Hello Bugatti…a może jednak?

Silnik był tak wielki, że wystająca maska solidnie zasłaniała widok zza kierownicy. Auto trochę ewoluowało przez 7 lat produkcji i pod maskę trafił nawet blok silnika z Diablo. Przypominam, że nadal mówimy o SUVie. Samochód na tamte czasy był ogromny. Ważył niespełna 3 tony, miał 190cm wzrostu i 2m szerokości w barach. No po prostu RAMBO LAMBO. Do tego był częściowo „kuloodporny”. Opony, które stworzone były specjalnie do niego wzmacniano kevlarem. Nie zdziwi mnie jeżeli standardowa opona szeroka na 345mm w rozmiarze 17″ była wtedy najszerszą oponą na świecie montowaną w aucie drogowym. Ciężko je zresztą kupić i tanie nie są. Koszt jednej sztuki to około 15 000 zł. Rambo Lambo było jednak wszystko jedno czy jechałeś na zdrowym kole czy na kapciu. Jechał tak samo. A jeździł dość szybko jak na stalowy czołg. Do 100 km/h rozpędzał się w niecałe 8s i osiągał ponad 200 km/h. Dzisiaj to może nie robi za specjalnie wrażenia, ale sprawdź osiągi Golfa II GTi z tamtych lat. Do tego był super luksusowy. Miał wnętrze wykonane w skórze i drewnie. Zapalniczki i popielniczki do odpalania cygar dla kierowcy i pasażerów z tyłu. Miał również klimatyzację. Miał bardzo solidny zestaw audio z obsługą przeniesioną z konsoli centralnej na sufit. Za dodatkowe 10 000 USD można było doposażyć LM 002 w opcjonalny, elegancki zegarek montowany w nieprzyzwoicie szerokiej konsoli centralnej. Elektryczne szyby? Tak. Regulowane elektrycznie lusterka? A i owszem.

Oprócz bycia ultra luksusowym SUVem był również autem terenowym. Żeby skorzystać z dobrodziejstw ogromnego prześwitu i AWD trzeba było wysiąść z auta i z pomocą klucza poprzekręcać sprzęgiełka zamontowane w przednich kołach. Do tego dochodziła 5 biegowa skrzynia manualna z reduktorem i pancerna konstrukcja oparta na ramie stalowej. Opcjonalnie można było dokupić wyciągarkę obsługiwaną guziczkami wewnątrz. W końcu to miał być wóz zadaniowy. Miał być, a skończył w znakomitej większości na ulicach miast, w rękach topowych gwiazd, szejków, bogatych pułkowników i według tzw. urban legends nawet zafascynowany motoryzacją „Narcos” miał go pod butem.

W środku były tylko 4 miejsca. Ogromną przestrzeń zajmował bowiem tunel środkowy, w którym schowany był wał napędowy. Chyba szerszego nie znajdziecie w żadnym produkowanym do dziś aucie. Niemniej kilka osób można było jeszcze zabrać na pakę. Na pace znajduje się również bak. Wyobrażasz sobie jednorazowe tankowanie za ponad 1350zł? No to wyobraź sobie, bo bak tego mamuta ma pojemność 290 litrów!!!

Nowe Lamborghini Militare 002 , których powstało niewiele ponad 300 sztuk* kosztowało w połowie lat osiemdziesiątych okolice 156 000 USD. To było dużo. Bardzo dużo. Za tyle kasy można było kupić 3,5 Range Rovera Vogue. To podobna kwota, jaką trzeba było wydać na auto z tym samym silnikiem, lecz w nieco innej budzie – Lamborghini Countach. To tak jakby nowy URUS miał kosztować około 1 800 000 zł. A tyle kosztować nie będzie, bo przede wszystkim ma zarabiać a po drugie nawet w 1/3 nie jest tak spektakularny jak Rambo Lambo. Król SUVów lat 80tych.

*301/328 w zależności od źródła

Czy mamy/mieliśmy tego typu auto w Polsce? A i owszem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here