Cześć Wam!

Dzisiaj niespodzianka dla tych niecierpliwych, leniwych i tych co ukradkiem przeglądają fejsa na smart fonie, gdy przełożona nie patrzy, bo tak jak zaczynam zazwyczaj od początku tak dzisiaj zacznę od końca.o!

Wysiadam niechętnie z za kierownicy #Maserati #Quattroporte z najmocniejszym dostępnym silnikiem. Wysiadam jednak całkowicie uhahany, z naładowaną baterią co najmniej do końca dnia, jak nie na cały tydzień. Wysiadam nie dowierzając, że ten 2 tonowy gigant o długości ponad 5m 20cm jest w stanie wywołać w kierowcy tyle pozytywu, radości, optymizmu wręcz euforii… uczuć związanych z faktem, że tak gigantyczne i ciężkie auta mogą służyć prowadzącemu a nie tylko pasażerom czytającym posłusznie łososiowe strony Rzepy na tylnej kanapie. Do dziś nie chce mi się w to wierzyć ale to auto żyje! Warczy, syczy, sapie, prycha, strzela z wydechu, gdy chcemy przestraszyć pieszych a do tego wszystkiego ma bardzo radosną tylną oś, która przy 530 koniach i 710 Nm ( na overbooście) bardzo chętnie poprosi Was do tańca.

Test drive Maserati Quattroporte 2014_14

Nowe QP utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie wolno ( powtarzam: NIE WOLNO!) deprecjonować możliwości samochodu na podstawie wyglądu. Osobiście pierwszy raz widziałem to auto kilka miesięcy temu na żywo w Genewie. Wniosek był prosty: nie dość, że brzydal to na dodatek niefotogeniczny i nie wart zainteresowania. Cała moja uwaga skupiła się na Maserati GranTurismo MC Stradale ( pewnie słusznie, bo to przecież jedno z najpiękniejszych aut na rynku). Niemniej jednak QP zniechęciło mnie do tego stopnia, że Pan Piotr z warszawskiego salonu Maserati Chodzeń namawiał mnie dobre kilka minut żebym spróbował nowego Quattroporte. Pojechałem tam w końcu dla GranTurismo, bo piękne, szybkie, wygodne i dwudrzwiowe. Durny ja, bo wizyta w naszym dobrym, bo polskim dealerstwie okazała się dość przewrotna. GranTurismo nie oczarowało mnie praktycznie niczym oprócz pięknych linii i kształtu, gdzie Quattroporte przywitało mnie przepięknym, jakościowym wnętrzem, fenomenalnym silnikiem, ultraszybką skrzynią biegów ZF i gangiem silnika, niezapomnianym do dzisiaj ( wiem, wiem , że powiecie że to już nie jest stare dobre NA ale i tak brzmi doskonale!).

Test drive Maserati Quattroporte 2014_5

W środku jest bardzo gościnnie. Wspaniała w dotyku, miękka, pachnąca skóra, duży wyświetlacz zamiast sterty guzików z kalkulatora (GranTurismo). Fotele mają niewiele wspólnego ze sportowymi kubłami ale siedzę przecież w jednej z najbardziej luksusowych limuzyn więc po co to komu?. Są duże, wygodne i komfortowe – wystarczy… Kierownica z trójzębem Neptuna przyozdobiona dużymi ( tak to ważne), aluminiowymi łopatkami do zmiany biegów – super. Z za kierownicy rozpościera się widok na klarowne, analogowe, nie cyfrowe (uff..) zegary z prędkościomierzem wyskalowanym do 350 km/h. Wszystko to w towarzystwie sporej ilości pięknego, połyskującego drewna ozdobionego subtelnym napisem Quattroporte tuż przed prawym kolanem pasażera. Konsola centralna zawiera (okazuje się podczas jazdy) moje ulubione guziki : SPORT i M, które utwardzają zawieszenie (Skyhook), przyspieszają pracę skrzyni biegów (8śmio biegowy ZF), powodują agresywniejszą reakcję na gaz. Tak łatwo za ich pomocą zmienić tego 2 tonowego kolosa w auto sportowe. To trochę tak jakby założyć na kogoś 18kg kolczugę, łyżwy, czepek i poprosić o wykonanie potrójnego tulupa w kombinacji z potrójnym axlem na zamarzniętej kałuży. Nowe QP wydaje się być do tego zdolne. Jedyny moment kiedy ta kolosalna masa daje nam popalić to hamowanie zwłaszcza z prędkości 150 km/h +. W zakrętach natomiast pomaga niewątpliwie rozkład masy auta, które wyważono w proporcjach 50:50. Nie zdziwiłby mnie widok jakiegoś wariata śmigającego bokami tym autem. Ono samo się o to prosi!

Test drive Maserati Quattroporte 2014_4

Uturbiony silnik z Maranello to dzieło sztuki. Pierwszy doładowany silnik od czasów ikony: Ferrari F40. Moc ponad 500 koni dostępna jest od zaraz i na zawsze, czyli do 7200 rpm. Nie ma mowy o żadnym turbo lagu, zawahaniach, niepewności. Przyspieszenie jest zadziwiające jak na 2 tonową limuzynę w layoucie FR. – 4.7s do 100 km/h, przy prędkości maksymalnej ( Uwaga!) 307 km/h.
800 000 zł – za tyle mniej więcej postawicie QP przed swoim domem. Nie na 2h ( tak jak w moim przypadku, a na tyle ile chcecie). Czy warto? Z perspektywy kierowcy jak najbardziej! Pytanie co na to pasażerowie? Ja z tyłu nawet nie siadałem, bo po co tracić na to czas jak wszystkie łakocie, które czekają za kierownicą.

Pozdrowił zamaszyście!

gc

Poprzedni artykułPremiera 2013 Mercedes S-Class
Następny artykułTest drive Aston Martin Rapide S

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj