Skłamałbym pisząc, że to moja pierwsza schadzka z Jaguarem XJ. X351, bo tak technicznie się ten Pan nazywa, jest już na rynku kilka dobrych lat. Pojawił się mianowicie w Londynie w roku 2009, gdzie piękną satynową płachtę ściągał z niego sam Jay Leno wspólnie z Elle Macpherson. Gdy zobaczyłem auto pierwszy raz na żywo – szczęka mi opadła…nisko bo na samą, szklaną podłogę salonu, w którym pracowałem. Wiem, że są przeciwnicy nowoczesnych Jaguarów i będą ich bronić do ostatniej kropli osocza ale ja nowe Dżagi lubię. Nawet bardzo. Są szybkie, aluminiowe i nowoczesne w porównaniu do starych,klasycznych, dobrych kredensów.
Swojego czasu miałem przyjemność przejechać kilkadziesiąt kilometrów XJ-tem w wersji krótkiej ze „skromnym” 275 konnym dieslem. Auto nie dość, że prowadziło się jak pół tony lżejsze, to jeszcze miało niesamowite nagłośnienie i obracało chyba wszystkie głowy na mieście. Być może to zasługa czarnego jak smoking lakieru i czerwonej skóry, w którą ten był odziany…stare dobre czasy.
To co widzicie na moich zdjęciach to jednak coś więcej niż zwykły Ix Jot. Nie dość, że brzmi jak musclecar ( był tematem ostatniego konkursu na rozpoznanie dźwięku) to jeszcze wygląda jak milion funtów cypryjskich. Milion to dobra cyfra dla tego auta bo nie wiele mniej kosztuje. Mianowicie 880 000 polskich złotych, w polskim wypasionym salonie ( z eleganckim szoferem za 120 000 zł rocznie daje nam to grubą bańkę). A co za tą bańkę dostaniemy? Ano całkiem sporo….Zacznę od tego co dla mnie najważniejsze – silnik – 510 koni V8 z kompresorem – akustycznie miazga. To ten sam motor co w moim ulubieńcu Jaguarze XKR czy XFR. Moment obrotowy to adekwatne do mocy 625 Nm – o zgrozo! Pneumatyczne zawieszenie zmiękczone z tyłu, dla komfortu króla i królowej plus kilka innych technicznych pierdół ale nie na tym się dzisiaj skupię. Dzisiaj ociekamy luksusem czyli…wsiadamy do środka.
Podchodząc do auta łapiemy za tylną klamkę, chyba, że chcemy usiąść na miejscu naszego szofera Grześka za kierownicą lub ochroniarza Olka na pilocie. W środku czeka na nas indywidualne siedzenie gdzie spokojnie możemy wyciągnąć nogę. Jeżeli lubicie szampana i truskawki nie ma sprawy, jest aluminiowy stolik, skromna lodówka (bogaci mało jedzą), kieliszki pewnie też by się znalazły. Tylne siedzenia można swobodnie rozłożyć, podgrzać, chłodzić (choć z tym ostatnim trzeba uważać, bo miałem kiedyś potencjalnego klienta na to auto, który stwierdził, że to mocno dziwne, nieprzyjemne uczucie i ma wrażenie jakby coś nabroił). Tył wnętrza Jaguara to również 5 monitorów, z których możemy obejrzeć 7544 odcinek Mody na Sukces, czy którąś tam serię Suits. Dwa z nich to iPady umieszczone w oparciach przednich siedzeń z bezprzewodowymi klawiaturkami. Ponad nimi znajdują się 8śmio calowe monitory zamontowane w zagłówkach przednich siedzeń. Audio? Chyba nie mogło być lepiej. 20 głośnikowy system Meridian, który również wyposaża w swoje cudowne nagłośnienia takie auta jak: Range Rover Evoque czy McLaren MP4-12C – gra po prostu nieziemsko!
Z zewnątrz? Diabeł tkwi w szczegółach mawiają. Chromowane wykończenia w przednich wlotach powietrza. Oznaczenia Ultimate tu i ówdzie ( widoczne na zdjęciach), 20 calowe, czarno-srebrne felgi jedyne w swoim rodzaju.
Podsumowując? Wspaniały kawałek aluminium dla tych, którzy chcą i lubią być wożeni. Ja lubię jeździć/ wozić więc też zapewne znalazłbym w nim swoje miejsce.
Udanego tygodnia!
gc
























