To był rok 2010. Starannie prasowałem białą koszulę, pastowałem czarne, eleganckie buty i wiązałem ofiarnie krawat z  pomocą jakiegoś gościa z YouTube’a. Ubrany jak brzytwa jechałem komunikacją miejską do pracy sprzedawać fury. Oczywiście, że Jaguary. Najłatwiej było sprzedać XFa, trochę trudniej XJta, który właśnie oczekiwał następcy, a XK? Sprzedaż XK to była sztuka. Ja w swojej karierze nie sprzedałem nawet jednego. Kiedy przychodzili klienci z zamiarem kupna dobrej limuzyny, mówiłem im, że mamy świetny silnik diesla w XFie, w odpowiedzi na co 9/10 nokoutowało mnie wzrokiem.  Do czasu. Do czasu aż nie pojechaliśmy na jazdę próbną i po pierwsze nie było w ogóle słychać, że to diesel, po drugie samochód miał świetne osiągi, pewnie się prowadził i nadal był czymś bardziej wyjątkowym niż budząca różne skojarzenia BMW 5tka czy nudne Audi A6, że nie wspomnę już o taksówkarskiej E klasie.

Jaguar F-Pace
Jaguar F-Pace

Od tamtej pory minęło 6 lat. Ja nadal nie umiem wiązać krawatów, a Jaguar? Jaguar ewoluował. Powstawały kolejne, mocniejsze i bardziej oszczędne silniki diesla. Pojawił się XF kombi. Pojawił się nawet napęd na 4 koła. Pojawił się przecież kapitalny i ultra seksowny F-Type, którego ktoś celowo wrzucił do blendera z XFem kombi, dodał trochę HGH i wyszedł z tego SUV. Przepraszam! Crossover. Ja jestem na tyle kulawy w tej kwestii, że prędzej rozróżnię na zdjęciu Enzo Ferrari od Mesuta Ozila niż crossovera od SUVa, ale to już inna bajka.

Teraz jako Pan Redaktor (tak mnie zaczęli nazywać) już w lekko spranych jeansach, kamizelce i trochę pogniecionej koszuli jadę w magiczne okolice Szczytna na prezentację auta. Nigdy nie ukrywałem, że każdy nowy SUV budzi we mnie podobne emocje co kolejny odcinek przygód doktora Lubicza. Są wizualnie ciężkie, prowadzą się słabo, dużo palą, dostarczają tyle radości, co jedzenie szpinaku za dzieciaka.

Jaguar F-Pace
Jaguar F-Pace

Jak w tym wszystkim wypada F-Pace? No właśnie. Na to pytanie mam zamiar odpowiedzieć. Pierwsze wrażenia są pozytywne. Faktycznie to auto wygląda super smacznie i to nawet w bazowym 180 konnym dieslu, do którego dostałem kluczyki. Prezentuje się dość kompaktowo, choć wizualnie zdaje się być większy od Macana. Ma świetne, kocie oczy, cudowne, krótkie przednie zwisy i tylne światła wyjęte żywcem z F-type’a, na którego tyłek będziesz patrzył dłużej niż na połączenie Megan Fox z Angeliną Jolie.  Posadzony na 20 calowych kołach, za które Jaguar każe dopłacić Ci równowartość 10 dniowych wakacji na Zanzibarze z all inclusive dla 2osób, wygląda akuratnie. Trochę jak podniesione kombi, które w przypadku XF-a prezentuje się przecież świetnie.

Jaguar F-Pace
Jaguar F-Pace

Zapowiada się dobrze co? Też tak myślałem, ale wygląd zewnętrzny to chyba najlepsze, co bazowy 180 konny diesel w automacie miał mi do zaoferowania. Nie powinienem znęcać się nad zwierzętami, ale zasługujecie przecież na szczerość. W środku jest smutno i plastikowo jak w nowym XFie, przy wyprzedzaniu odmawiasz zdrowaśki, zawieszenie pasywne nie do końca radzi sobie z agresywniejszą jazdą, choć podczas spokojnej buduje w Tobie poczucie pewności i bezpieczeństwa.  3 litrowy diesel z zawieszeniem aktywnym okazał się zarówno wygodniejszy w trybie komfortowym jak i dużo precyzyjniejszy w prowadzeniu w trybie dynamicznym. Pozycja za kierownicą jest dość wysoka, analogowe zegary miłe dla oka, ale jak mam być szczery, to za cholerę nie czułem się tak jakbym podróżował autem za uwaga! 322 000 zł. Duży plus za klarowny układ kierowniczy i wygodę w przemieszczaniu się. Niestety mimo relatywnie niskiej masy (F-Pace waży minimalnie 1665 kg) i  430Nm mam wrażenie, że to auto nie dość, że nie jedzie to jest równie miłe i miękkie w dotyku co 16 letni terier mojej sąsiadki. Macan jest dużo brzydszym wozem. Założę się, że postawiony obok F-Pace wyglądałby przy nim równie atrakcyjnie jak Pontiac Aztec. Jednego Macanowi nie można odmówić. Rozpieści Cię super jakościowym wnętrzem, wyższą o prawie 80 koni mocą i hot haczową wścieklizną w zakrętach. Oczywiście bazowo Macan Diesel S jest sporo droższy od bazowego F-Pace’a niemniej 1:0 dla Porsche. Jak byk.

Jaguar F-Pace
Jaguar F-Pace

Na szczęście na tym akapicie skończy się moja bezlitosna chłosta na F-Pace. Dobrze, że ze 180 konnego diesla w automacie z napędem na 4 koła mogłem przesiąść się do wersji, którą w ciemno uważam za najbardziej sensowną w całym F-Pace’owym lineupie. 300 koni | 700Nm | 3.0 TDV6. Po pierwsze gratulacje dla osoby, która wyspecyfikowała to auto. Kolor Ultimate Black w połączeniu z jasnym wnętrzem (JET/LIGT OYSTER) i 22 calowymi kołami, prezentował się kapitalnie. Nie, że fajnie. KAPITALNIE! To samo z wnętrzem, bo mam wrażenie, że wsiadam do innego auta. Tu dostaję już elektroniczne wyświetlacze, które sprawiają, że analogowe wydają się być archaiczne i nudne. Mega fajny, duży, działający z prędkością światła infotainment. Wreszcie! Wykończenie elementów w kolorze czarnym, panoramiczny, przesuwany dach. Mega. Brakowało tylko kierownicy w Alcantarze i czułbym się równie świetnie, co w Cayenne GTS. W dwóch słowach „pieczara rozpusty”.

Jaguar F-Pace
Jaguar F-Pace

Jazda sześciocylindrowym dieslem też była absolutnie nieporównywalna. Po pierwsze miałem do dyspozycji aktywny zawias i tryb dynamic, dzięki któremu auto staje się rozjuszone. Po drugie 700Nm, które przy każdym tupnięciu prawą stopą godnie wciska w fotel już od 2000rpm. Ja powtórzę. 700Nm! To już jest potęga. W tej wersji F-Pace jest wystarczająco sztywny, precyzyjny i faktycznie prowadzi się jak samochód kompaktowy. Ku Twojej uciesze nie pozwala Ci zapomnieć, że napęd faworyzuje ewidentnie tylne koła. Można pięknie i precyzyjnie składać go w zakręty i wierz mi, będą swędzieć Cię paluchy w prawej stopie, żeby w każdej możliwej sytuacji dodać gazu. Do tego bardzo dobrze reaguje na ruchy kierownicą i wystarczająco dobrze hamuje. Faktycznie w przypadku tej wersji można mówić o duchu sportowej jazdy i bez wstydu można śmiało porównać przyjemność, którą czerpiesz za kółkiem do tej, którą dostaniesz od Porsche Macana. Z czarnego, mocarnego F-Pace’a wysiadam więc z uśmiechniętą gębą. Uśmiech jednak przepuszcza w drzwiach zdziwienie na widok ceny.

Jaguar F-Pace
Jaguar F-Pace
Jaguar F-Pace
Jaguar F-Pace
Jaguar F-Pace
Jaguar F-Pace

Drodzy Państwo Jaguar F-Pace w tak wybornej wersji kosztuje bowiem pół miliona złotych. A z takim budżetem możecie już śmiało przymierzyć się do zakupu sprawdzonego od lat Porsche Cayenne czy egzotycznego i dużo bardziej unikalnego Maserati Levante, że nie wspomnę już o licznych propozycjach niemieckiej supertrójcy.

Nie powiem, że musisz rzucić granatem, żeby oderwać mnie od nowego F-Pace’a. Niemniej auto z 3 litrowym dieslem jest fantastycznym wozem i jak najbardziej może konkurować z Porsche Macanem, od którego na dodatek jest o niebo ładniejsze. W F-Pace z wielką przyjemnością nawiniesz na koła setki kilometrów asfaltu. Jedyny ból to te żniwa, które zakup dobrze wyposażonego crossovera z kocurem na kierownicy zrobi w Twoim portfelu.

Dzięki, że przeczytałeś!

#gcos

Jaguar F-Pace
Jaguar F-Pace

Specyfikacja 1 (2.0 i4D 180KM AWD AUTO Portfolio MY17)

Pojemność silnika: 1999cc | R4

Moc: 180 KM

Moment: 430 Nm

Skrzynia: ZF 8b automat (bazowo ZF 6b manual)

Waga: 1775kg (1665kg z manu i RWD)

Napęd: AWD

0-100 km/h: 8,7s

Vmax: 208 km/h

Cena: od 213 200 PLN brutto (testowany: 322 020 PLN brutto)


Specyfikacja 2 (3.0 TDV6 300KM AWD AUTO First Edition MY17)

Pojemność silnika: 2993cc | V6

Moc: 300 KM

Moment: 700 Nm (!!!)

Skrzynia: ZF 8b automat

Waga: 1775kg

Napęd: AWD

0-100 km/h: 6.2s

Vmax: 241 km/h

Cena: od 438 500 PLN brutto (testowany: 493 440 PLN brutto)

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here