Są 3 grzechy główne, dla których tak bardzo pragniesz mieć Astona: Power, Beauty, and Soul (Moc, Piękno i Dusza). Z mocą nie ma co dyskutować (to prawie 600 koni w tym przypadku). Urody nie brakuje mu z żadnej strony, choć ta sylwetka ma przecież prawie 10 lat. A dusza? V12 Vantage S chyba zaprzedał ją diabłu… Na desce rozdzielczej, gdy odpalamy auto brakuje jedynie napisu: #dontfcukwithme (#niezaczepiaj).

To nie jest grzeczny, potulny i miły gość. To jest kawał agresywnego, nabitego mięśniem łotra ubranego w najdroższy i najlepiej skrojony garnitur (Onyx Black tak nawiasem). Tego w Astonach chyba jeszcze nie było…

Miałem to szczęście przejechać się za kierownicą kilku modeli AM. Wszystkie są absurdalnie śliczne, złowieszczo brzmiące i odstraszająco drogie. Żaden natomiast nie zachęcał do agresywnej, szybkiej jazdy. A co w takim razie z V12 Vantage S? Niestety nie wiem. Moim największym nieszczęściem jest to, że nie poprowadziłem tego auta – pojeździłem jedynie jako pasażer. Przyczyna była oczywista. Pan X zdecydował się na zakup auta już po pierwszej jeździe próbnej, więc Pan Y zdecydował się ograniczyć ryzyko do minimum. Niemniej…mam w zamiarze jeszcze go ujarzmić, więc czekaj cierpliwie.

Test drive Aston Martin V12 Vantage S_3

Na szczęście w nieszczęściu auta z fotela pasażera wydają się z reguły szybsze, bo pierwszy raz w Aston Martinie telepały mi się nogi z podniecenia. V12 Vantage S nie jeździ – on lata! Widziałem 110% skupienia na twarzy Pana Y, bo podczas przyspieszania baby #evil Aston non-stop miał coś do powiedzenia. Maksymalne przyspieszanie odbywa się bowiem cały czas na granicy przyczepności. Co najlepsze nadmiar mocy (573 konie) i momentu (620Nm) pomimo layotu FR (silnik przód, napęd na tył) nie ucieka w kosmos. Świadczą o tym zresztą cyferki – 3.9s do 100 km/h i prędkość max rzędu 330 km/h. Jedynie One-77 jest szybszy. Szczerze mówiąc podczas przyspieszania zaczepiały mnie nagminnie 2 myśli: A: Czy ja się boję? B: Czy mnie to podnieca? I tego właśnie w autach sportowych szukam. To nie jest tak jak w Audi RS6 (niebawem na gcos), że wciskasz po prostu gaz do dechy i trzymając kierownicę jedną ręką rozpędzasz się do tych 300+. Tu (na pełnej bombie) toczy się walka charakterów, bo nie wątpię (z tego co czułem i widziałem po Panu Y), że ten Skurczybyk potrafi dotkliwie pogryźć. Jednemu i drugiemu należy się więc szacunek.

Test drive Aston Martin V12 Vantage S_9

Wady? No na szczęście nie jest idealny. Nie trzeba siedzieć za kierownicą żeby poczuć, że 7-biegowa mechaniczna skrzynia biegów (Sportshift III) zmienia biegi opieszale. To nie jest w końcu super szybka dwusprzęgłówka, więc nie było to dla mnie zbytnim zaskoczeniem. W poprzednim V12 Vantage można było bić biegi manualnie (to musiało być bajeczne swoją drogą). Tutaj tylko praca łopatą wchodzi w grę. Idąc dalej… nie ma tzw. redline na obrotomierzu, a sam obrotomierz działa trochę hmmm…odwrotnie niż oczekujesz. Nie każdy będzie więc zachwycony.

Hamulce? W serii Karbonowo-Ceramiczno-Fantastyczne. Jak Pan Y przyhamował mocno do zera, to aż poprosiłem o chwilę oddechu i musiałem pozbierać myśli. Są mocne.

Wygoda? Nie mam pojęcia. Przez te 2h z Astonem prosiłem żeby było niewygodnie i szybko. Tak też było i za to dziękuję, bo przecież sam V12VS, aż się prosi żeby rozciągać mu non-stop skrzydła.

Test drive Aston Martin V12 Vantage S_14

Dźwięk? Ja Ci tego nie wytłumaczę. To chyba najbardziej wulgarny element tego samochodu. Założę się, że wszystkie wiewiórki z Parku Skaryszewskiego do dzisiaj siedzą wypłoszone w dziuplach. Ten łomot 12 garów to istny terror dla całego okolicznego ekosystemu.

Podsumowując: Składam ręce do nieba, żeby wreszcie się nim przejechać, bo coś czuję, że obok Maserati GranTurismo MC Stradale przyznam mu maksymalną ocenę.

Cena modelu ze zdjęć: ok. 1 100 000 zł z kilkoma dodatkowymi opcjami.

gc

*swoją drogą jest to pierwszy Aston Martin V12 Vantage S w Polsce i stanie w garażu obok innych super aut. Wiem, że właściciel to czyta, w związku z czym gratuluję i zazdroszczę niemiłosiernie.

Poprzedni artykułTest Drive – 2013 Maserati GranTurismo MC Stradale
Następny artykułTest drive Jaguar F-Type R Coupe

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj