Tak patrzę na to  Audi RS7 i zastawaniam się głośno, czy jest jakieś bardziej charakterne, „rodzinne” supercoupe na rynku? BMW M6 Gran Coupe? (niby tak, ale nie do końca), Mercedes CLS 63AMG (Nieee, nie ma podejścia z żadnej strony). RS7 postawione wśród innych samochodów wygląda trochę jak Dolph Lundgren w Universal Soldier. Lepiej go po prostu nie zaczepiać. Lepiej nawet nie krzyżować wzroku, żeby nie prowokować. Dopiero w towarzystwie RS6 auto zamienia się w Elijah Wood’a i jakoś tak bardzo łagodnieje. Także bądźcie czujni przy parkowaniu. To, co mnie cieszy to fakt, że RS7 jest charakterystyczne, eleganckie i niepowtarzalne, przez co z pewnością nie pomylimy go z innymi eR eS ami. Zresztą zobaczcie na ten lakier. Jest bajeczny!
IMG_8621
Co dobrego u RS7 oprócz aparycji? Tak…dobrze myślisz-silnik. Można marudzić, że uturbiony, że to nie V10, że downsizing dorwał Audi w swoje łapy, że dźwięk będzie słaby, ale nie trzeba panikować. Silnik to RS7 ma na miarę supercara. 4 litry pojemności wspomagane dwiema turbinami o mocy 560 koni i momencie równym 700 Nm. Momencie, którego maksimum osiągane jest od 1450rpm co oznacza, że kiedykolwiek nie dotkniesz gazu – gniecie. A gniecie przyzwoicie nawet na 5,6 z ośmiu biegów, bo ten na pozór ciężki kloc (1920kg) potrafi rozpędzić się do 100 km/h w 3.9s. Nie ma znaczenia, czy jedziesz 100, czy 200 km/h przyduszone RS7 potężnie przyspieszy i bez wątpienia zapuści się ochoczo w tereny 300+ km/h (dokładnie 304 km/h w pakiecie RS Dynamic Plus – wg obietnic Audi). Nie będziesz mieć wątpliwości, że masz do czynienia z cholernie szybkim autem, którym chcesz podróżować daleko, komfortowo i to najlepiej po drogach bez ograniczeń. Do tego brzmienie! Układ wydechowy, sportowy z czarnymi końcówkami rur to absolutny mus (+5’590 PLN). RS6 bez tej opcji było w zasadzie niesłyszalne. Syczało, strzelało, ale nie grzmiało. RS7 gada groźnie, bogato i dżdżyście. I nie ma się co bać! Auto jest bardzo dobrze wyciszone więc nie powinno być to udręką.
IMG_8660
RS7 możemy sobie rzecz jasna konfigurować pod swoje jeździeckie potrzeby. Ma być komfortowe? Jest! Tryb komfort sprawdza się świetnie. Zawieszenie bardzo dobrze wybiera, reakcja na pedał gazu jest łagodna, biegi zmieniają się gładko. Przy wygodnym fotelu (tak jest wygodny) mam wrażenie, że tak jak CLSem mógłbym jechać nad morze te 400-450km i wysiadłbym wypoczęty. Tryb dynamic czyni eresa narwanym. Auto jakby samo szuka kolein i nierówności, towarzyszy temu nieprzyjemne uczucie braku całkowitej kontroli nad tym, co się dzieje. Może na torze a i owszem ma to sens (choć kto pojedzie RS7 na tor?), na zwykłej polskiej, nierównej drodze-raczej można się bez tego obejść. Bez względu na tryb, auto zrobi na Tobie wrażenie trakcją. Czy to rozgrzany asfalt lotniska, czy mokre od ulewy ulice, RS7 nie miało chwili zwątpienia podczas przyspieszania i skręcania.

Kolejna rzecz, która zachwyca w tym aucie to ceramiczne hamulce. Zresztą one zrobiły chyba na mnie największe wrażenie, biorąc pod uwagę masę tego Skurczybyka. Były niezmęczalne, przyjazne w obsłudze, łatwo jest je wyczuć. Są absurdalnie drogie, ale i niebiańsko dobre (+46 080 PLN).
IMG_8655
Największym rozczarowaniem jest (tak jak się obawiałem sięgając po Audi) układ kierowniczy. Mimo, że RS7 wydawało się być celniejsze i bardziej zwinne od RS6, to jednak poziom komunikacji z kierowcą rozczarowuje. Za kierownicą jesteś tak trochę pasażerem. Nie ma czystego przepływu informacji przez palce, jest jakoś tak jałowo, sztucznie, niekompletnie. Przy mocnym ciśnięciu pojawia się do tego torquesteer i to jest chyba najgorsze w tym jakże świetnie wykonanym i doskonale wyglądającym aucie.

Czy można się zapomnieć specyfikując RS7? Można i to potężnie. Egzemplarz ze zdjęć to koszt 778 230 PLN, gdzie cena wyjściowa auta wynosi 537 500 PLN.

Czy można spaść z fotela widząc ile przy tej zabawie spala? Można…nawet nie pytaj.

Dzięki, że przeczytałeś!

gc

***Ogromne podziękowania dla Moto Collection za pomoc w realizacji materiału***

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here