Siedzę sobie wygodnie w Maserati Ghibli, rozglądam się dookoła, dotykam deski rozdzielczej, kierownicy, drewna i myślę…Co jest grane? Niby mam do czynienia z jedną z najbardziej pożądanych marek świata, a czegoś tu jednak brakuje. Niby wszystko na swoim miejscu: trójząb na kierownicy, piękny, dobrze trzymający fotel z cudownie pachnącej nowością skóry, ale… centralny wyświetlacz jakiś taki plastikowy, zegary trochę smutne i nad wyraz proste. Konsola pod moją prawą ręką jest ok, ale bez szału. Jest luksusowo, a i owszem, ale trochę za skromnie zdaje mi się. Trochę jak w Jaguarze XF, a chciałbym żeby było lepiej, egzotyczniej i ciekawiej.

IMG_2359

To samo z zewnątrz. Normalnie bym popatrzył, tak jak patrzę choćby na GranTurismo i powiedział: „cholera! to jest to”, ale odczucia estetyczne idą bardziej w stronę tych, które żywiłem do nowego Quattroporte. Ghibli jest ładne, ma klasę, ale dopóki nie posadzi się go na co najmniej 20” kołach dopóty zachwiane są proporcje (stąd na zdjęciach zobaczycie wersję Diesel). Nie jest to Mathilde Gohler wśród samochodów. No nie jest. Dopiero na 21 calach (wiem jak to brzmi) Ghibli wygląda bardzo, bardzo właściwie. Wiesz, to nie jest kompakt (prawie 5m długości). A duży samochód potrzebuje przecież dużych kół, żeby proporcje zostały zachowane. Kiedyś wystarczało 17”/18” cali – teraz 20/21” – takie czasy. Na szczęście przód Ghibli jest agresywny, słupek C świetnie przemyca historię marki sprzed kilkudziesięciu lat. A tył? Czegoś z tyłu zabrakło. Nie jest po prostu seksowny i gdyby nie te 4 rury wygląda jakby był pożyczony z tańszego auta.

IMG_2338

W pamięci mam jednak, że Ghibli to próg wejścia w świat Maserati. Stajesz się właścicielem takowego po wyłożeniu na stół kwoty rzędu 350k+ złotych. Jak na nowe Maserati to nie brzmi chyba przerażająco? Auto powstało przecież w konkretnym celu. Ma rozruszać sprzedaż, a tu plany są bardzo, ale to bardzo ambitne. Stąd też przystępna cena, napęd na 4 koła (w wersji SQ4) i Diesel (tak DIESEL) . Tylko postawmy sobie pytanie: Ile w tym wszystkim szału, emocji i seksapilu, który tak mocno kojarzy się przecież z cudowną marką Maserati?

A no właśnie. Po pierwsze jeżeli pragniesz przyciągać uwagę to masz to jak w banku. Przykładowo: stoję sobie w korku w Alejach Ujazdowskich w Warszawie, gdzie nagle jakiś młody chłopak podbiega z przystanku autobusowego do auta, sięga po telefon i zaczyna robić foty. Na koniec w podzięce pokazuje prawym kciukiem „lubię to”. Ja się uśmiecham i myślę sobie. No Maserati.

Po drugie wersja S z napędem na tył jeździ i brzmi. Jeździ dobrze, a brzmi świetnie, wręcz wulgarnie dobrze i zaskakująco soczyście. Tak naprawdę to nie gada jak auto osobowe, w którym może swobodnie i komfortowo podróżować 5 dorosłych osobników. Słyszałem ją z zewnątrz jadąc kiedyś eS dwójką (nie mylić z Audi) w stronę Puławskiej w Wwa i byłem przekonany, że nadciąga jakieś rozwścieczone Ferrari, a tu patrz! wyprzedza mnie Ghibli eS. I brawa za to, bo to przecież (wcale nie tak potężny w rozmiar) motor sześciocylindrowy, a na dodatek uturbiony. W dieslu też coś tam gra (jak na diesla), ale to nie ten poziom podniety, emocji i szału. Maserati powinno być w benzynie – to przecież oczywiste.

IMG_2301

Ghibli S nie dość, że brzmi to jeszcze jeździ. Nie są to abstrakcyjne osiągi, jakie zaoferuje Ci Mercedes E/CLS63AMG czy Audi RS7, ale jest bardzo przyzwoicie i można się uśmiechnąć. 410 koni i 550Nm przy napędzie na tył (dla testowanego Ghibli S) wystarcza w zupełności do bardzo przyjemnej, dynamicznej i kremiście gładkiej jazdy. Duża w tym zasługa momentu, który swoje maksymalne wartości osiąga już od 1500rpm. Wszystko oczywiście przy doskonałym brzmieniu silnika (wciśnij tryb SPORT) produkowanego przy współpracy z Ferrari. Poza tym auto rozpędza się do 100 km/h w 5s, a kierowcy mówi dość dopiero po osiągnięciu 285 km/h. Co ciekawe po wyłączeniu trakcji można nim robić nieprzyzwoite rzeczy, które pewnie właścicielom Maserati i potencjalnym klientom nie przychodzą nawet do głowy.

Pomimo dobrej pozycji za kierownicą, hydraulicznego układu kierowniczego, dobrze wybierającego, komfortowego zawieszenia (tu aktywny Skyhook) ciężko oszukać masę na poziome 1810kg. Auto jest bardziej luksusowo-wygodne niż sportowe, ale takie chyba ma być.

Będziesz zadowolony również z 8biegowego ZF-a, który radzi sobie bardzo dobrze i obsługiwać go można w najprzyjemniejszy możliwy sposób. Uwielbiam Maserati za długie, potężne łopatki mocowane do kolumny kierownicy (opcja). Takie właśnie znalazłem w testowanym Ghibli S.

IMG_2361

A Diesel? No właśnie Diesel. Dziwny to widok kiedy patrzysz na deskę rozdzielczą Maserati i widzisz redline gdzieś w okolicy 4,5k obrotów. Niemniej jednak dostajesz w nagrodę 600Nm i wierz mi, że będziesz w stanie to docenić. Nie dostajesz jednak cudownego dźwięku silnika i czegoś magicznego, co czyni z wersji benzynowej dużo większą dawkę pozytywu i radości.

Czym zatem kusi Maserati Ghibli? Bez wątpienia atrakcyjną ceną, fenomenalnym dźwiękiem (w wersjach benzynowych), łatwością w prowadzeniu (SQ4 pewnie będzie skuteczne cały rok) i niewątpliwą przyjemnością z jazdy. Do tego dostajesz przepięknie wykonany kluczyk.

Czego brakuje? Brakuje kilku smaczków, detali wykończenia, uczucia wyjątkowości podczas prowadzenia. Brakuje również wyglądu zewnętrznego powodującego ślinotok.

IMG_2362

Dane techniczne: (Maserati Ghibli S)
Silnik: 3.0 V6 twin turbo
Moc: 410 koni
Moment: 510 Nm
0-100 km/h: 5s
Vmax 285 km/h
Waga: 1810kg
Cena: 101 688 EUR (około 430 140 zł) | testowany: 128 518 EUR (543 631 zł)

#gcos

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here