Muł – mieszaniec międzygatunkowy klaczy konia domowego z ogierem osła. Najbardziej znana hybryda. Najczęściej bezpłodny, tylko ok. 5% mulic jest płodnych. Zewnętrznie jest bardziej podobny do konia. Charakteryzuje się dużą głową, długimi uszami oraz krótką szyją ze stojącą grzywą i typowo końskim ogonem z długimi włosami. W kłębie osiąga wysokość do 180 cm.
Mucha plujka (Calliphora vomitoria) – owad z rodziny plujkowatych – Calliphoridae. Tułów tej muchówki jest silnie owłosiony. Na tułowiu podłużne szaro-czarne pasy, odwłok granatowy, metalicznie błyszczący. Oczy czerwonobrunatne.
Renault Clio Sport 197? Mieszanka Muła I Muchy plujki. Granicą międzygatunkową jest tutaj wskazówka obrotomierza na wysokości 5000 obrotów. Poniżej? miałem wrażenie, że auto jest zepsute. Powyżej? zaczynała się faza szyderczego uśmiechu na twarzy, solidnego wciskania w fotel i terroryzowania zakrętów.
W stosunku do poprzedniego modelu (Clio II RS 172 czy 182) auto różni się znacznie. Różnice widać zarówno na papierze jak i w samym wyglądzie samochodu. Auto jest większe i cięższe o 130kg na co puryści mogą się lekko krzywić. Jedno wiemy wszyscy – waga w przypadku hot haczy jest wrogiem numer jeden. Przychodzi więc na myśl, czy przypadkiem Clio nie stało się zacofanym grubaskiem wcinającym oburącz frytki z restauracji Złote Łuki. Kilka godzin jazdy i można spokojnie stwierdzić, że zdecydowanie nie jest to ociężały wieloryb ( powyżej 5000 obrotów rzecz jasna). Clio kocha zakręty nie mniej niż wysokie obroty. Duży poziom przyczepności, mocne hamulce, szybkie, skuteczne zmiany kierunku jazdy – możecie na to liczyć.
Clio już z zewnątrz wygląda jak auto wzięte żywcem z Rajdu Barbórki. Tylny dyfuzor, niskie zawieszenie, poszerzone błotniki, agresywniejsze zderzaki i większe koła. W porównaniu do 182jki jest dosłownie wielkie. Wnętrze jest poprawne choć nie powala na kolana. Nasze oko znajdzie tu sporo „fantastycznego” plastiku. Wszystkie elementy są jednak dobrze zintegrowane. Fotele dobrze wyprofilowane choć pozycja za kierownicą stosunkowo wysoka. Fotele skutecznie podtrzymują ciało w szybkich zakrętach. Sama kierownica inspirowana była tą z BMW M3 także trzyma się ją bardzo pewnie. Auto odpalamy z guzika start-stop, po tym jak już zasiądziemy w środku z płaską, szarą kartą Renault, kluczyka niestety nie uraczycie.
Redline? 7500rpm czyli wg moich obliczeń najbardziej efektywnym zakresem obrotów do wściekłej jazdy są okolice od 5000-7500 rpm. 2-litrowy silnik radzi sobie bez trudu z masą 1240kg. Stosunek mocy do masy jest jednak niższy niż u poprzednika. Wynosi odpowiednio 161 koni/ tonę vs 165 koni/tonę dla Clio 182. Więc w tym aspekcie na papierze jest regres.
Skrzynia biegów to oddzielna bajka. Jedynka i dwójka są w moim odczuciu relatywnie długie ale 3,4,5,6 – to już całkiem co innego. Wszystko dzieje się nienaturalnie szybko ale zarazem bardzo przyjemnie. Wachlować trzeba co chwilę. Samochód idealnie łapie wysokie obroty po zmianie biegów z dwójki wzwyż poruszając się w swoim ulubionym zakresie obrotów. W moim odczuciu super sprawa – super zabawa. Przypomniało mi się kilka tygodni spędzonych z Suzuki Swiftem Sportem. Bardzo się swojego czasu polubiliśmy. Z racji skrzyni między innymi.
Sam układ kierowniczy sprawia wrażenie odrobinę za lekkiego, wręcz sztucznego co nie jest dobrym objawem. Efekt elektrycznego wspomagania daje się zwłaszcza we znaki przy delikatnych manewrach i mało zamaszystych skrętach kierownicą. W szybkich zakrętach gdy już zaangażujemy do pracy ścianki boczne opon, czujemy przyjemny opór i lepszy kontakt z autem. Jest dobrze – czuć feedback. Ja jeździłem na zimowych oponach więc nie mogłem poczuć ekstremalnych poziomów przyczepności jakie oferuje to auto ( jak na samochód drogowy rzecz jasna). Przyczeponość było jednak czuć doskonale pry hamowaniu. W wytracaniu dużych prędkości pomogą ochoczo hamulce Brembo, schowane za szprychowymi 17sto calowymi felgami aluminiowymi.
Auto łatwo postawić bokiem z odpuszczenia gazu w zakręcie. Następuje wtedy transfer masy z tułu (podczas przyspieszania) na przód (podczas dohamowania silnikiem) i nawet na suchym asfalcie można śmiało śmigać bokami. Auto rzecz jasna jest podsterowne ( w końcu to układ FF – silnik z przodu, napęd na przód), co daje pewne poczucie bezpieczeństwa przy szybkiej jeździe, przede wszystkim po mokrych nawierzchniach. Możemy być praktycznie pewni, że tył nas nie wyprzedzi. Nawet jak pójdziemy nadsterownie w zakręcie bokiem – bardzo łatwo prostuje się go samym gazem. Z międzygazem przy redukcjach niestety mi nie wychodziło. Dałem ciała, brzydko mówiąc i założyłem nowe- za sztywne buty przez co nie mogłem precyzyjnie operować prawą nogą żeby pobawić się w płynną jazdę na „3 nogi”.
Gdzieś kiedyś słyszałem, że gdyby Porsche stworzyło hot-hatcha byłby to twór na wagę Clio Sport z wysokoobrotowym silnikiem, wyważonym zawieszeniem i nigdy nie kończącymi się hamulcami….
Ciężko się nie zgodzić.
Dobrego dnia!
gc






































