Biała koszula doprasowywana ze 3 razy, czarny płaszcz wyczyszczony rolką z wszelkich zbędnych farfocli, fioletowe mokasyny wyczesane szczoteczką do białej kości, marynarka od duetu Schleswig-Holstein. Wystroiłem się bardziej niż baba dla załączonego na obrazkach WW 088WC. Nie pójdę przecież na spotkanie z Astonem w ulubionym dresie.
Od ostatniego spotkania z DBSem minęło już kilka dobrych lat – przejechałem nim wtedy jakieś 10 może 12m przeparkowując go z miejsca na miejsce. Tym razem mam nadzieję pobić ten niedościgniony rekord a ma mi w tym pomóc wizyta w Aston Martin Warszawa-przekładana zresztą co najmniej 2 razy. Powód – spaprana pogoda, a tylne 20″ opony Pirelli P Zero o szerokości 295mm za deszczem nie przepadają. Przy 517 koniach i 560 Niutonach nawet na suchym muszą wykonać bardzo ciężką pracę a co dopiero na mokrym. Nie będę ani im ani sobie utrudniał.

Kilka dni później już o 7 rano przebieram nogami na widok słońca i suchego asfaltu, ze świadomością, że poprowadzę jeden z moich wymarzonych samochodów. Jadę do AMW i widzę, że stoi dostojnie i to w towarzystwie swojego (jakby nie patrzeć) dziecka swego-Vanquisha. Patrzę na obydwa auta ale oko leci mi wciąż na prawo w stronę DBS-a. Vanquish jest nieprzyzwoicie zjawiskowym autem ale w sąsiedztwie swojego „ojca” mniej mi się podoba pomimo, że wydaje się mieć ostrzejsze rysy, mocniejszy charakter ale jest zdecydowanie bardziej wulgarny. Pokazałem kumplowi zdjęcia DBS-a i powiedział bez skrępowania, że widać już na nim pierwsze zmarszczki. Nie będę się wykłócał – zgadzam się! Owszem ma zmarszczki ale to tylko „kurze łapki”-od uśmiechania się, które dodają mu tylko i wyłącznie uroku. Zresztą zobaczcie sami na zdjęciach jak to auto się prezentuje. W metalu jest jeszcze lepiej! Jestem w stanie pokusić się nawet o stwierdzenie, że Aston Martin DBS razem z Alfa Romeo 8C to najpiękniejsze auta jakie powstały w ostatnich latach. Nie mam co do tego cienia wątpliwości. Wisienką na torcie są elementy z karbonu – dyfuzor, przedni spoiler, mocowania lusterek i te ukryte pod lakierem: maska, klapa bagażnika i przednie błotniki.

W środku…jak to w Astonach – bardzo podobnie-bogato, trochę smutno ale jakościowo poza kilkoma pierdołami na najwyższym możliwym poziomie. Może wkurzać obrotomierz działający w przeciwnym kierunku, czy przełączniki do otwierania szyb ale to już kwestia gustu i smaku. Mam to szczęście, że samochód w którym siedzę ma symboliczny przebieg więc jeszcze w cudowny sposób „śmierdzi” nowością. We wnętrzu DBS-a pierwsza myśl ta sama co w Vanquishu. Siedzi się na tyle nisko, że kompletnie nie widać potężnej i długiej maski. Siedzi się raczej jak w Keiten Type 1 czyli torpedzie, która lada chwila zostanie odpalona w wybranym przez Was kierunku. Uczucie trochę złudne, bo DBS owszem jest bez dwóch zdań jest samochodem sportowym (nazywanym nawet supercarem) ale bliżej mu jednak do szybkiego, ekskluzywnego GT niż do ulicznego hoonigana, którego wrzucacie na pełnym ogniu po chamsku w zakręty i latacie nim w słoneczne weekendy na tor Poznań poprawiać sukcesywnie swoje czasy. Zresztą ktoś kiedyś fajnie powiedział „Aston cares less about the stopwatch and more about the person whose wrist it was on”. Być może to tylko usprawiedliwienie dla „old schoolowej” technologii wykorzystywanej przez Astona ale coś w tym jest, bo świat zza kierownicy DBS-a widać w całkiem innych, bardziej wyrazistych kolorach. Dodajcie do tego BANG! przy odpalaniu silnika za pomocą Emotional Control Unit czyli szafirowego kluczyka wsuwanego klasycznie w konsolę centralną i jesteście w miesjcu z którego nie wyciągnie Was siłą sam Behdad Salimi Kordasijabi. Pojedźcie na stację benzynową (pojemność baku 76 litrów) a gwarantuję Wam, że obsługa będzie już na Was czekać, bo 6.0 V12 słychać z bardzo daleka.Spytają też pewnie, czy mogą trzasnąć fotkę telefonem….Nie pozwolicie? Zrobią bez pozwolenia. Sam dźwięk prawie 6cio litrowego silnika (5935cm3) jest głęboki, penetrujący i skutecznie zniechęca do korzystania z fenomenalnego audio Bang & Olufsen ( najlepsze jakie kiedykolwiek słyszałem w aucie – wspólne z tego co wiem choćby z Vanquishem). Silnik oddycha głębiej na wyższych obrotach i ku uciesze przechodniów i innych kierowców warto go tam zabierać. Przyspieszenie w Astonie nie jest szokujące ale w zupełności wystarczające. Auto potrzebuje nie wiele ponad 4s żeby rozgrzać licznik do 100 km/h. Nie mam cienia wątpliwości, że da się go również rozpędzić do deklarowanych 306 km/h, bo moc w WW 088WC jest dostępna zawsze i wszędzie – w końcu stosunek mocy do masy to ponad 300 koni na tonę. Zawieszenie – komfortowe „na sztywno” w ustawieniu Comfort, dużo sztywniejsze ale nadal „wygodne” w ustawieniu Sport. W połączeniu z wnętrzem, mocą i dźwiękiem sprawia, że chciałoby się wsiąść w to auto i pojechać choćby do Rumunii na Szosę Transfogarską. Hamulce? Bardzo silna strona DBS-a. Karbonowo- ceramiczne tarcze o średnicy prawie 400mm ( z przodu) zamknięte w przepięknej 20″ -10 ramiennej feldze gryzą jak wściekłe. Skrzynia? Za przeniesienie napędu odpowiedzialność bierze 6cio biegowy Touchtronic 2, który działa o wiele szybciej niż oczekiwałem. Zmiany biegów odbywają się bez dłuższego zastanowienia i bez agresji (tego akurat mi brakowało). W trybie sportowym bierzemy sprawy w 100% w swoje ręce i za pomocą łopatek wchodzimy do gry. Oznacza to, że przy 6800rpm robotę będziecie musieli wykonać sami, bo Aston sam z siebie biegu nie zmieni. Przy redukcjach natomiast spodziewajcie się cudownego revmatchingu czyli przyjemnego dla ucha międzygazu. Co ciekawe DBS to auto sportowe produkowane jeszcze za czasów skrzyń w pełni manualnych także nie zdziwcie się jak zobaczycie w centralnej konsoli auta potężną gałkę zmiany biegów.

WW 088WC to auto na które chce się patrzeć aż oczy padną ze zmęczenia. Chce się nim jeździć w dalekie trasy aż skończy się benzyna. Chce się go słuchać bardziej od Krystyny Czubównej opowiadającej swoim ciepłym głosem o surokatkach z pustyni Kalahari. DBS to klasa sama w sobie! Fun factor? Hmmm…czekam na efekty romansu Astona z AMG. Mam dobre przeczucia.
Ile kosztuje bilet do świata DBSa? Usiądźcie, weźcie oddech i zaciśnijcie zęby, bo będzie bolało…1 400 000 zł.
Amen.
























